Projekt Nr. 3/2006

VOO VOO (Polen) polnische kultband, erstmals in der SzeneWien !!!

-Jazz, Funk, Rock, Weltmusik-

Fr. 20.01. 20:00, Szenewien 1110 Wien, Hauffgasse 26

www.voovoo.pl ,  www.szenewien.com

VOO VOO sind in Polen schon lange Kult – ihre Mischung aus Jazz, Funk, Rock & World begeistert dort Zuschauer wie Kritiker. Ihren Konzerten eilt der Ruf voraus, etwas Besonderes, etwas „Magisches” zu sein. Die 1986 gegründete Band von Wojciech Waglewski, Mateusz Pospieszalski, Piotr „Stopa” Zyzylewicz und Karim Martusewicz ist ständig auf der Suche nach Veränderung, nach kreativen Inputs, nach neuen Dimensionen. Von Filmmusik bis Theaterproduktionen, von Gastauftritten bei Jazzgrößen bis zur Zusammenarbeit mit Volksmusikgruppen, von Shows in kleinen Clubs bis zu Auftritten in großen Konzerthäusern – VOO VOO’s Spielfreude und -witz begeistern ihr Publikum!

Seit ihrem ersten Österreich-Konzert 2004 im Rahmen des Donaufestivals ist einige Zeit vergangen – zuviel meinen wir und freuen uns, diese grandiose Formation auch endlich in Wien – in Kooperation mit der Wiener-Krakauer-Kulturgesellschaft – präsentieren zu können.

WOJCIECH WAGLEWSKI – lider, kompozytor, aranżer – autor tekstów, gitary, śpiew. Muzyk studyjny, pracował z czołowymi artystami jazzowymi, w latach 79-85 przebywał w Europie Zachodniej – koncertuje i nagrywa z zespołem „Osjan” i „Gaya”.

MATEUSZ POSPIESZALSKI – kompozytor, aranżer – saksofony, flet, klarnet basowy, instrumenty klawiszowe, akordeon, śpiew. Współpracował z zespołami „Maanam”, „Tie Break” i „Graal” oraz Stanisławem Sojką. Obecnie współpracuje z zespołem YeShe.

PIOTR „STOPA” ŻYŻELEWICZ – perkusja. Współpracował z zespołami „Armia” i „Israel”, współpracuje z zespołem „Tymoteusz 2TM,2,3”.

KARIM MARTUSEWICZ – kompozytor, aranżer – kontrabas, gitara basowa, współpracuje z VOO VOO od stycznia 1998roku. Ukończył szkołę jazzową w Grazu (Austria). Koncertował z różnymi zespołami (głównie funkowo-jazzowymi) w Austrii, Niemczech, Włoszech, Turcji. Grał na Festiwalu Jazzowym Montreux-97 z Delmarem Brown-em oraz Dong Wimbish-em.

Doskonały warsztat i doświadczenie zdobyte w innych formacjach spowodowały, że zespół wystartował z własnym dojrzałym obliczem, oryginalnym brzmieniem powodując entuzjastyczne recenzje krytyki i bardzo dobre przyjęcie przez publiczność. Jednocześnie nie zabiegając szczególnie o komercyjną popularność, zespół powoli staje się grupą „kultową” co owocuje wysokimi nakładami sprzedanych płyt i niezmiennie wysoką frekwencją na koncertach. Mimo bardzo szerokiego spektrum działania (muzyka filmowa, teatralna, muzyka dla dzieci, kompozycje dla innych artystów, kolędy) zespół we wszystkich produkcjach akcentuje swą tożsamość kulturową i swoistą ścieżkę poszukiwań twórczych jest to doceniane przez publiczność i krytykę.

                          

Fotos: Danuta Bibro

„Voo-doo  czyli sen wyśniony pod patchworkiem zszytym z tekstów i muzyki

„Voo-Voo” – z płyt i koncertu”, piątek 20.01.2006r. godzina 20.00, SCENE WIEN

…….Mówił, że mu  się nie chcę mówić, mówił, że nie będzie niczego upiększał, że to wszystko puste zdania, że nie będzie rzucał wytartymi frazesami, mówił, że jest nie odpowiednia na to pora, mówił, że niczego nie chce, bo właściwie po co, że jest tym, co zrobi dla mnie, co mi ofiaruje, że jest tym, kim chciałby się stać, a właściwie do końca nie jest tego pewny. Ale był jak każdy facet i chciał tylko jednego. Chciał tylko zaznać nieba, zwykłego nieba. Według niego to właściwie nie trzeba mieć jakichś specjalnych do nieba wejść, jakiś specjalnych zezwoleń.Wystarczy tylko pozwolenie od Boga, puszczającego do nas „perskie oko”.

Potem wino skraplało się do naszych serc w rytm reggae. W oddali z głośnika sączyła się delikatnie klubowo – jazzowa muzyka. Ktoś śpiewał, że …( nie lubi niedzieli w hotelu nie lubi w hotelu niedzieli i chciałbym się z tobą Aniele schować w naszej pościeli)… bo czasem bywa sam a on żegnał się ze swoją zmiętą koszula trosk, zsuwał powoli szare skarpetki dni. Bóg cichutko, na palcach wyszedł po angielsku z naszego pokoju, lecz zamykając drzwi, spojrzał jeszcze raz na nas i rzucił gromem. Niebo się rozwarło. Znaleźliśmy się w samym środku cyklonu, który okiem cyklopa na nas łypał.

Zewsząd otoczyły nas skłębione wiry dźwięków o różnym natężeniu, mieniące się wszystkimi odcieniami gatunków muzyki. Chwytały nasze ciała zaborcze dłonie afrykańskich bębnów, zmuszające  do wyzbycia się z wszystkich blokad, oczyszczające swym pierwotnym brzmieniem, aż po korzenie duszy, smagały biczami basów, dźwiękami saksofonów zagłuszały  nasze lęki, porwały w chasydzko – rockową pieśń i rzuciły o ścianę płaczu ( rewelacyjna ! solówka instrumentalno – głosowa Mateusza Pospieszalskiego ), to znowu biodrzasto – rozłożyście poruszały się w takt tańca brazylijskich szamanów „voo – doo”, kręciły nami, jak małymi, banalnymi rzeczami, które się bezustannie mijały. Całe sedno tej gry z nami prowadzonej, polegało na uchwyceniu tej rzeczy, która tak naprawdę żyła w nas samych.W źrenicy cyklonu usiedliśmy na chwilę,  a czas nas minął, niezauważony. I tak powoli zapadliśmy się w ciemność i miekko wylądowaliśmy na twardych krzesłach rzeczywistości.

Nagły poryw oklasków obudził nas z tego narkotyczno – muzycznego stanu, który wypełniał nasze głowy. W końcu dusze się zbuntowały i zaczęły  żywiej poruszać naszymi nogami, a te swawoląc i tańcząc, omijawszy pułapki losu , uniosły nas w kuli z powrotem na sufit nieba. A tam w tej lustrzanej sali nieba nasze sylwetki, poruszające się w rytm : „wolno – wolno, szybko – szybko”, zanurzały się w pomieszaniu win. Przepijaliśmy do siebie nawzajem nasze prawdziwe spojrzenia, w których obydwoje wyglądaliśmy pięknie tylko nasze usta, niczym delikatny brzęk perkusji, wystukiwały rytmy miłości. A właściwie to kto tutaj był winny skoro wino nic nie zawiniło, a zapętlony czas stawiał znaki zapytania, na które nie potrafiliśmy znaleźć żadnych sensownych odpowiedzi. Wpadliśmy na rewelacyjny pomysł, żeby chwycić czas, rozciągnąć go we wszystkich kierunkach, by ta piękna chwila trwała wiecznie, by jej nie ubywało z każdą sekundą – nutą i naszymi rękoma w oklaskach płatków dłoni ciepło otuliliśmy by pozostała z nami na dłużej.

Gata Gottel

tłumaczenie snów: Wojciech Waglewski – gitara

Mateusz Pospieszalski – saksofony, akordeon

Piotr „Stopa” Zyzylewicz – perkusja

Karim Martusewicz – kontrabas

gościnnie na szamańskich występach: z Brazyli ………… z Grecji –  Jorgos Skolias – śpiew

1985 gegründete, polnische kultband, die sich im grenzbereich zwischen jazz, ethno, reggae und rock bewegt, aber auch vor experimenten nicht zurückschreckt. Die band zeichnet sich durch einen eigenwilligen stil mit hohem wiedererkennungswert aus. Ihre popularität in polen verdankt sie unter anderem auch ihrer fähigkeit, das publikum mitzureißen und zum mitmachen zu bewegen….

VOO VOO

VooVoo was formed back in 1986 by the leading Polish rock and jazz musicians:

WOJCIECH WAGLEWSKI – lead singer, guitarist and musician who toured and made studio recordings with the leading jazz artists, spent 6 years abroad (1979 – 85). He tours and records with ‘Osjan’ and ‘Gaya’.

MATEUSZ POSPIESZALSKI – saxophone, flute, clarinet, accordion, keyboard instruments, vocals. At the moment he is working with ‘Tie Break’ and ‘YeShe’.

PIOTR ‘STOPA’ ŻYŻYLEWICZ – drums. Currently working with ‘Tymoteusz 2TM,2,3’

KARIM MARTUSEWICZ – double bass and bass guitar. He cooperates with the so-called Viennese musicians.

Perfect technique and experience gained in various groups helped to launch a band with a style all of its own, enthusiastically received both by the critics and the audience. Although the group does not strive for commercial success, it is slowly becoming a cult band – their records sell well and their concerts enjoy immense popularity. Their unique style and creative search for expression, valued by the critics and the audience, finds its expression in various forms such as music composed for the film and theatre, compositions for children and other artists as well as carols. The group is valued both by the critics and the audience for stressing its cultural identity and creative search. The secret of the wonderful atmosphere at VooVoo’s concerts lies in the group’s ability to engage the audience and to create what critics termed a ‘ritual’ or ‘magic’. Although many people associate them primarily with alternative music the group has managed to introduce its elements to philharmonic halls and theatres by performing with a string quartet, the choir and orchestra of the Teatr Wielki in Warsaw. They also appear with Polish and foreign folk musicians using elements of ethic music. All the musicians are often invited to accompany other artists as musicians, composers and producers.

‘Music with Words’ with Maria Peszek, Jan Peszek and VooVoo performing live premiered in 2002 at the Teatr Studio in Warsaw. Produced by Miroslaw Olszówka, the performace was directed by Piotr Cieplak, with music by Wojciech Waglewski and set designed by Jaroslaw Koziara. The texts have been written by young disabled people who beautifully weave unusual stories from their lifes. The show was presented at numerous theatre festivals both in Poland and abroad. Also in 2002 a series of concerts with Luis Ribeiro (drums) and Eldis La Rosa (saxophone) from the so-called Viennese musicians helped to promote ‘Plyta’ (‘The Record’). The latest production ‘VooVoo z kobietami’ (‘VooVoo with Women’) featuring outstanding jazz vocalists Urszula Dudziak and Anna Maria Jopek, hailed by the critics as VooVoo’s best, has been presented to the audiences in the clubs of New York, Chicago and all over Poland. The compositions contain the elements of club music and nu-jazz. The band is very busy giving, on average, from 8 to 10 concerts a month, both in small clubs for 200 – 400 people and philharmonic halls, theatres as well as during open-air events.

Since 1993 the group has been managed by Teatr Scena Ruchu from Lublin. It was also in 1993 that the group started working with Jaroslaw Koziara who designed the concert sets and record covers.

Comments are closed.

comments sind aus -->